Brak wzmaga kreatywność
Tekst o tym, jak to internety zabijąją w nas kreatywność, rozleniwiają i sprowadzają do poziomu kanapy, oraz o tym jak to drzewiej bywało i dlaczego warto uczyć się języka. Dawno temu, kiedy świat składał się z butelek octu na półkach w sklepie spożywczym, kiedy byłam małą dziewczynką i lubiłam śpiewać. Teraz też lubię śpiewać. I to jak. Mam tak, że jak spodoba mi się jakiś kawałek, to zaraz cała płyta włącznie ze szlagierem znajduje sięw moim telefonie i katuję rzecz od rana do nocy. Skutkuje to tym, że po odpowiednio długim czasie głośnego słuchania, znam każdy dźwięk i jeśli występuje tam wokal – to ja dołączam. Wtedy podejrzewam moich współmieszkańców o nagłe zainteresowanie ofertami wynajmu lokalu coby przetrwać ten trudny czas. Nie dotyczy to kotki, która jest Ryszardem i ma jeden cel – żarcie w misce i otwarte drzwi, jakiekolwiek. Repertuar mam rozległy, od piosenki poetyckiej po metal i chorały gregoriańskie. Jeśli nie występuje wokal, no to siłą rzeczy muszę robić za git...